Czerwona szopa w Ustce

Posted on 13 grudnia 2016

Jeżdżąc samochodem należy uważać na inne auta, pieszych czy niespodziewane wyskoki dzikich zwierząt na szosę. Mimo to, i tak co roku wiele osób zostaje rannych w wypadkach komunikacyjnych albo nawet w nich ginie. Katastrof lotniczych też trudno uniknąć, chociaż zdawałoby się, iż na niebie trudno spotkać nadlatujący z przeciwka samolot. Pływanie statkami wydaje się być obciążone najmniejszym ryzykiem. W końcu na morzach i oceanach trudno spotkać konkurencyjną załogę lub rozbić się o wieloryba. Niestety żeglarze od lat muszą zmagać się nie tyle z człowiekiem i jego błędami, co z prawdziwym żywiołem, jakim jest morze. Od lat wpaja nam się, iż nie należy lekceważyć wody. Mówią o tym zarówno na lekcjach, jak i w wakacyjnych spotach telewizyjnych, a także przy wejściu na zaludnioną plażę. Niestety o ogromie żywiołu przekonało się bardzo wielu ludzi, którzy rezerwują noclegi nad morzem. Doświadczeni są także mieszkańcy, których nadmorska baza noclegowa stanowi idealne miejsce dla często bezmyślnych turystów z wielkich aglomeracji miejskich. WOPR co roku ratuje wiele osób nie mogących poradzić sobie z pływaniem oraz wchodzących do wody pod wpływem alkoholu.

Jeżeli jednak myślicie, że jedynymi nadmorskimi ratownikami są ci z plaż, to jesteście w błędzie. W dawnych czasach wzdłuż całego morskiego wybrzeża powstawały tak zwane czerwone szopy. W nich trzymano sprzęt konieczny do ratowania załóg statków uczestniczących w katastrofach morskich. W Ustce pierwszą szopą był drewniany budynek z 1867 roku, przekształcony w murowany z czerwonej cegły w 1887 roku. Jego powstanie wiązało się z czynem społecznym, gdyż został ufundowany ze składek zarówno pracowników pobliskiej poczty, jaki i telegrafu, a wszystko to z okazji dziewięćdziesiątych urodzin cesarza Wilhelma I. Należy w tym miejscu wspomnieć, że w ówczesnych czasach Polska wciąż była pod zaborami. Jeszcze przed wojną w budynku trzymano chociażby konie i dwa wozy z kołami mogącymi poruszać się po piasku, a także łódź wiosłową mieszczącą dziesięć osób. Dzięki sprawnej pracy ratowników w latach 1867-1945 uratowano aż 166 rozbitków. Obecnie czerwona szopa nadal jest w posiadaniu ratownictwa morskiego. Niestety oficjalnie nie można jej zwiedzać. Warto jednak wiedzieć do czego jest wykorzystywana od ponad stu lat, gdy stopy podczas spaceru zbłądzą w jej stronę.

Bez kategorii


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>